Strona Główna                         Galeria                        Nasze sesje                          Konkursy                              Ankiety                                Kontakt 


 



 

Dziewulowi nikt nie uciekł

 

 

 

Podłożono kiedyś bombę na Okęciu. Normalny facet by się z tym nie pitolił,

tylko wziął ją i wywiózł poza lotnisko oraz zdetonował. Mnie się chciało przecinać

te wszystkie przewody i dłubać przy niej. Taki już się urodziłem. Ryzykant.

 

Z Jerzym Dziewulskim rozmawia Ewa Sułek

 

Dlaczego został pan gliną?

Dla kasy. Inżynier w biurze projektów zarabiał

wtedy w granicach 1500-1600 złotych. Górnik,

wówczas najlepiej zarabiający w Polsce

człowiek, dostawał około 1900. W milicji zaproponowano

mi 2 500. Nie byłem facetem,

którego obsesją było łapanie złodziei. Skończyłem

ofi cerską szkołę wojskową, ale doszedłem

do wniosku, że w wojsku nie zostanę.

Nie chciałbym nigdy dowodzić ludźmi,

których ideą fi x jest walka z przestępczością.

Bo to są psychole. Przy dobrej pensji człowiek

z przyjemnością przychodzi do pracy, szanuje

robotę i będzie się jej trzymał. A działanie

dla idei w pewnym momencie przeradza się

w prywatną wojnę.

Milicja Obywatelska – nie za dobrze się

nam dziś kojarzy…

Wedle wszelkich racjonalnych przesłanek

w ogóle nie powinni mnie tam przyjąć. Mój

ojciec był prawdziwym antykomunistą.

Przed wojną pracował w Generalnym Inspektoracie

Sił Zbrojnych, który był rodzajem

kontrwywiadu wojskowego. Ojciec był tam

tylko kierowcą, ale kierowcą Aleksandry Piłsudskiej,

pierwszej żony Józefa Piłsudskiego.

Po wojnie został aresztowany. Próbowano

wyciągną od niego, o czym rozmawiano

w samochodzie. Nic nie powiedział, ale

siedział w pudle cztery miesiące. Gdy dowiedział

się o mojej pracy powiedział: no,

synu. Chyba cię do chałupy nie wpuszczę.

Co właściwie zamierzasz robić? Ja mu na to,

że będę w wydziale kryminalnym. Matka mu

w końcu wytłumaczyła: słuchaj, co to za różnica,

czy się łapie przestępców za komuny,

czy za rewolucji październikowej? To nie ma

żadnego znaczenia. Istotne jest to, że zajmowałem

się bandytami, a nie polityką.